Blogowy komentarz burmistrza Darłowa o odśnieżaniu

(SYK)
Arkadiusz Klimowicz, burmistrz Darłowa
Arkadiusz Klimowicz, burmistrz Darłowa R.Pietrasz
Poniżej prezentujemy komentarz Arkadiusza Klimowicza, burmistrza Darłowa zamieszczony na jego autorskim blogu.

"Przyszła odwilż. Po ponad miesiącu ostrej zimy w końcówce kalendarzowej jesieni. Śnieg i lód błyskawicznie znikają z jezdni i chodników. To naturalne odśnieżanie NIC nas nie kosztuje, w przeciwieństwie do odśnieżania miasta w trakcie intensywnych opadów śniegu i ostrych mrozów, które kosztuje krocie.

Jeśli zima wróci, a jest to bardzo prawdopodobne, to na usuwanie jej skutków wydamy z samorządowej kasy najprawdopodobniej około pół miliona złotych. PÓŁ MILIONA! Jednocześnie ciągle słychać utyskiwania, że można by dokładniej i szybciej odśnieżać miasto. Pewnie, że można. Dlaczego nie… Moglibyśmy np. wydać na zimowe utrzymanie ulic i placów okrągły MILION a może i dwa? Poprzestańmy na milionie. Wtedy, nawet przy intensywnych śnieżycach ulice były by czarne a chodniki w kilka godzin po zawiei suchutkie. Dlaczego tak nie jest? Odpowiedź jest prosta : nie stać nas. Powiem więcej – nawet gdyby było nas stać, to nie powinniśmy tych pieniędzy w takiej ilości wydawać!

Bo między bajki należy włożyć dywagacje, że do odśnieżania miasta „trzeba użyć bezrobotnych" , przecież tylu ich jest. Bezrobotni, czy „robotni”, żadna różnica – wszystkim trzeba przecież zapłacić. Nikt nie będzie przecież pracował za darmo… Za darmo, to można, co najwyżej dostać po głowie w ciemnej uliczce… Nie ma „darmowych” obiadów – zawsze ktoś za nie płaci. Nie ma „darmowego’ odśnieżania.

Moim zdaniem – i nie odkrywam tu Ameryki – ciężko zarobione przez darłowiaków złotówki należy wydawać roztropnie, oszczędnie i niepochopnie. Tym zima różni się od lata, że zimą pada śnieg, chodniki bywają śliskie a jezdnie białe. I tak powinno być! To norma. Czarne asfaltowe jezdnie i odczyszczone do samego szarego polbruku chodniki, gdy wokoło leży pół metra śniegu – to droga fanaberia na którą nas zwyczajnie nie stać. Tym w naszym klimacie zima różni się od lata, że zimą chodzimy wolniej, ostrożniej i dobieramy obuwie na antypoślizgowych podeszwach a samochody wyposażamy w zimowe „laczki” a czasem nawet łańcuchy. I jeździmy wolno. Wolniej niż ustawowe 50 kilometrów na godzinę, bo szybciej po prostu się nie da. I to jest NORMALNOŚĆ a nie żadna „tragedia”.

Już słyszę te oburzone głosy: jak to, od czego jest burmistrz i służby miejskie! My domagamy się odśnieżania i natychmiastowego wywożenia śniegu! Jeden z internautów napisał z wyrzutem - „wydaje mi się, że miasto liczy na oszczędności i czeka aż się roztopi”. Tak, ma Pan absolutną rację – bardzo liczymy na oszczędności i szkoda nam wyrzucać (również Pańskie) pieniądze w pośniegowe błoto. „Wszystko tonie w śniegu (…) według mnie WSTYD” – napisał ten sam krytyk. A według mnie wstydem było by lekką ręką wydawać dodatkowe setki tysięcy złotych, w sytuacji gdy nie jest to niezbędnie konieczne. Zimą chodniki mają być zdatne do przejścia dla pieszych a jezdnie przejezdne. Przejezdne, to nie znaczy czarne. Na chodniku śnieg nie powinien wsypywać się do butów i sięgać po kolana, ale to nie znaczy, że po trotuarach będziemy śmigać w szpileczkach jak w środku lata. Musimy liczyć się z tym, że droga do sklepu czy szkoły zajmie nam dwa razy tyle czasu co w bezśnieżnej porze roku i że wysiłek fizyczny będzie większy. Zimy (a właściwie ich brak) przez ostatnie kilkanaście lat odzwyczaiły nas od utrudnień i rozpieściły. Tym bardziej z uporem będę powtarzał niepopularną tezę, że nie wolno na odśnieżanie wydawać ani jednej złotówki więcej, niż jest to absolutnie niezbędne. Śnieg wywozić z ulic tylko wówczas, gdy utrudnienia grożą paraliżem. Czasami warto się przemęczyć kilka dni i doczekać odwilży. Ona „wywiezie” śnieg naprawdę za darmo. Pieniądze, która wydamy na zwalczanie zimy, są bezpowrotnie stracone. Dlatego, dopóki jestem burmistrzem, nie wydam lekką ręką dodatkowych setek tysięcy, by zdobyć chwilowy poklask. Budżet miasta nie jest z gumy, nie rozciągnie się jak gumka do majtek. Pieniędzy wydanych zimą zabraknie nam na coś innego.

Ale nawet gdybyśmy dostali extra forsę od Świętego Mikołaja, to wolałbym wydać dodatkowe pół miliona złotych na coś innego niż czarne jezdnie i chodniki. Na co? Za taką kwotę można by dla 1000 biednych darłowskich rodzin przyznać po 500 złotych zasiłku na Święta Bożego Narodzenia! Według mnie to lepszy cel niż wywożenie śniegu. Albo przez okrągły rok 250 biednych ludzi mogło by być żywionych na koszt miasta. Lepszy to cel niż walka ze śniegiem? Twierdzę, ze lepszy! Biedni marzną, bo nie mają na opał – za pół miliona 700 rodzin można obdzielić toną węgla! Widział ktoś 250 tysięcy bochenków chleba? Tyle można by ich kupić. Albo MILION porządnych, świeżutkich i pachnących bułek z darłowskich piekarni. Ale są tacy, co twierdzą, że lepiej śnieg wywozić, bo „tragedia”… Ja się na to nie zgadzam – i nie przekona mnie nikt, że czarne chodniki warte są np. aż 10 dużych letnich koncertów gwiazd muzyki, które mogły by wystąpić w Darłowie.

A teraz liczę się z tym , że na moją głowę posypią się gromy…! A i tak nie wydamy na odśnieżanie ani złotówki więcej niż jest to absolutnie niezbędne ! Szanuję Państwa pieniądze. Taniej jest poczekać na odwilż. Taką jak dziś."

Pod taką treścią podpisał się Arkadiusz Klimowicz, burmistrz Darłowa na swoim blogu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie